Rozdział 1
Dopiero początek
Z szarego nieba zaczęły spadać krople deszczu. Szłam Nowojorskimi ulicami patrząc jak ludzie szybko biegną do budynków albo do pracy lub po to by się schronić. Wracałam właśnie od mojego przyjaciela Simona. Zrobiliśmy sobie seans filmowy z serii Mangi. i pomyśleć ,że nie dawno tego nie lubiłam.Teraz mogę to oglądać aż do śmierci. Simon pokazał mi tekst jego nowej piosenki ,którą napisał. Powiedział mi ,że moje zdanie jest dla niego ważne. Nie przepadałam za piosenkami o miłości ,jednak ta była naprawdę rewelacyjna. Moje rozmyślenia przerwał głos zbliżającego się wozu strażackiego ,który był coraz bliżej mnie. Omijał stojące taksówki i samochody by dojechać do celu. Spojrzałam w górę a niebo była bardziej szare niż wcześniej. Unosiła się tam ciemna chmura dymu ,która prawdopodobnie pochodziła z mojego budynku. Miałam co do tego złe przeczucia. Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam w stronę mojego mieszkania. Będąc coraz bliżej widziałam jak chmura dymu była coraz większa i ciemniejsza. Dobiegłam na miejsce i prawie co się nie wywróciłam. Krzyknęłam na tyle głośno by większość przechodniów spojrzała się na mnie. Szybko zakryłam usta i uważnie przyglądałam się stającego w płomieniach budynku. Ogień był prawie wszędzie. Widziałam jak ludzie wychodzą z niego dusząc się zanieczyszczonym powietrzem. Zauważyłam jednego ze strażaków przy ogromnym czerwonym wozie, podeszłam do niego i zapytałam czy ktoś tam jeszcze jest.
-Na szczęście nikogo już tam nie ma. Strażacy jeszcze sprawdzają ,ale ogień jest coraz większy-odparł bardzo zaniepokojony
- Czemu tego nie zgasicie!?- Krzyknęłam do niego i pokazałam ręką na budynek.
- Próbujemy ale płomień wcale nie gaśnie - bardzo mnie to zszokowało. Jak ogień może nie gasnąć ze zetknięciu z wodą? - Zadzwoniliśmy po wsparcie
- A gdzie się później podziejemy? Ja nie mam gdzie iść! - Krzyknęłam a w moich oczach pojawiły się łzy - Tam miałam wszystko! - Pomyślałam jak biżuteria mamy może teraz topnieć lub się psuć. Moje jedyne pamiątki po niej.
- Ty tam mieszkałaś? - Zapytał i spojrzał na mnie zaniepokojony. Miałam już odpowiedzieć ale już odszedł do strażaków którzy już przyjechali.
Poczułam się strasznie. To nie był koniec świata ale właśnie się tak poczułam. Przecież nie miałam gdzie ... Simon! Bez zastanowienia się i użalania już nad sobą pobiegłam do niego. W biegu wyciągnęłam mój telefon i wybrałam do niego numer. Chłopak odebrał po paru chwilach.
-Hej ,coś u mnie zostawiłaś?- Spytał nie wiedząc co się stało
- Simon - Próbowałam powiedzieć to tak by nie słyszał ,że płakałam jednak z moich ust wydobył się tylko bełkot - Simon Boże zaraz u ciebie będę - W tej chwili całkowicie się rozpłakałam jak małe dziecko. Zabrakło mi tchu nie pomijając faktu ,że jeszcze biegłam.
- Clary? Stało się coś? Przestań płakać ,proszę
- Nie... Simon - Nie mogłam się wysłowić. - Zaraz u ciebie będę Simon
- Cla...- Nie zdążyłam dowiedzieć co chciał powiedzieć ponieważ się rozłączyłam. Telefon trzymałam ciągle w ręce.
Poczułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa i zwalniają.Byłam zmęczona jednak jakaś mała siła ciągle dawała mi energii i biegłam dalej. Nie czułam już takiego zmęczenia jak wcześniej. Ogarnęło mnie dziwne uczucie. To nie była adrenalina. Coś silniejszego. Nagle moje nogi przyśpieszyły. Nie czułam ,że to ja nimi steruje. Było to dziwne chociaż byłam najlepsza z w-f to raczej nie biegałam tak szybko jak teraz.Biegłam już tak z jakieś dwanaście minut i nie odczuwałam zmęczenia bądź poczucia zatrzymania się i za czerpania tchu. Byłam niedaleko domu Simona. Przebiegałam przez ulicę gdy zza rogu wyjechało auto ,które pędziło na tyle ,że już nie zdążyło się zatrzymać. Byłam po środku jezdni a auto dosłownie koło mnie. Moje serce stanęło gdy widziałam już koniec mnie. I... Dostałam jakiegoś wstrząsu. Po prostu przeskoczyłam nad tym samochodem całkowicie tego nie świadoma. Wylądowałam na ugiętych nogach i studiowałam to co się właśnie zdarzyło. Nie słyszałam nic. Żadnych ludzi co biegali z parasolami i krzyczeli do mnie coś czego nie mogłam zrozumieć . Ja biegłam. I skoczyłam nad autem. Nie wiedziałam co się działo. Poczułam ciepło ,które mnie otulało. Spojrzałam na zszokowanego Simona ,który mówił do mnie a ja nie do końca słyszałam. Mogłam się domyśleć ,że pyta się mnie czy nic mi nie jest i jak to zrobiłam. Otworzyłam usta i ruszyłam nimi nie wydając żadnego dźwięku. moje gardło przeszywało piekło. Zaczęłam silniej nabierać powietrza i w końcu mogłam coś powiedzieć .
-Ja...Ja, ja nie wiem - za jąkałam się.
- Spokojnie Clary, nic się nie stało?- Zapytał i głaskał mnie po moich rudych włosach chcąc mnie tym uspokoić.
- Stało się - Przyjaciel pomógł mi się podnieść z wciąż ugiętych nóg. Wciąż trzymał mnie przy swojej piersi ,a ja kosztowałam się jego ciepłem i zapachem perfum. Położył głowę na moje czoło. Mogłam wyczuć jego bicie serca bijące szybciej niż zazwyczaj. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi dla nas nie było nic w tym dziwnego lecz inni mogli by nawet pomyśleć ,że jesteśmy parą. Z Simonem znaliśmy się od piaskownicy. Zawsze mi towarzyszył albo ja jemu, byliśmy nierozłączni.Tam gdzie on tam i ja. Tam gdzie ja to i on.
-Co?
- Moje mieszkanie - wskazałam na niewidoczny stąd dym od palącej się kamienicy . - On ... On płonie, mój dom.
- Co? - Simon spojrzał na mnie z niedowierzaniem.- Jak? Co się stało?!
- Nie wiem ! - zaczęłam szlochać - Wracałam od ciebie i wiedziałam tylko strażaków, dym i ogień ,który nie gaśnie. Biegłam do ciebie i dostałam adrenaliny ! A to co się teraz zdarzyło ... nie wiem sama nie wiem ! - Wpatrywałam się mu w jego ciemne oczy kryjące się za okularami. Wiedziałam ,że analizował to co mu powiedziałam. Minę miał jakby myślał o złych rzeczach.
- Chodź zabiorę cię do mojego mieszkania.- Powiedział i wziął mnie pod ramię. Simon posiadał własną kawalerkę ,którą z nikim nie dzielił. Mieszkał on sam. Mieszkanie nie było duże. Wprowadził się tam niedawno i jeszcze nie zdążył zrobić paru ważnych zmian. Idąc patrzyłam na ludzi ,którzy szli koło nas i patrzyłam jak krople deszczu spływają po ich twarzach. W oddali ujrzałam chłopaka. Nie wyglądał normalnie,był bardzo umięśniony , miał na sobie czarny strój wyglądający na zrobiony ze skóry który dodawał mu silnej budowy. Miał na sobie kaptur i nie mogłam ujrzeć jego twarzy lecz wiedziałam ,że się na nas patrzy. Nie wiem czemu ale to on przykuł moją uwagę i patrzyłam na niego od dłuższej chwili. Było w nim coś co nie było zwyczajne i mnie do niego ciągnęło.
Doszliśmy na miejsce. Wyjął klucze ze swoich kieszeni i włożył je do zamka przekręcając. Wnętrze mieszkania było przytulne lecz nieuporządkowane. Simon nie miał czasu na sprzątanie pokojów Wciąż miewał próby ze swoim zespołem ,chodził na spotkania do klubów recytatorskich albo bywał w bibliotece ze mną czy w kawiarni. Ściany pokojów były białe, i myślę ,że tego nie zmieni ponieważ lubi białe ściany. Weszłam do salonu i usiadłam na beżowej kanapie. Simon trzasnął drzwiami wejściowymi i wszedł za mną. Uklęknął przy mnie.
-Dobrze się czujesz?- Kiwnęłam twierdząco głową - Clary. Wiem kiedy kłamiesz. W tej chwili każdy by się załamał.- Przytuliłam Simona i płakałam mu w ramię.
- Mogę u ciebie zostać?- Mój głos był niezrozumiały przez to ,że miałam twarz przy jego ramieniu.
- Ty się jeszcze pytasz? Możesz tu zostać na tyle ile zechcesz. Nawet gdybyś nie chciała tu zostać to bym cię tu zatrzymał.- Zrobił przerwę- Chcesz coś do picia?
- Nie. Jestem zmęczona - Simon złapał mnie pod nogami i placami i uniósł na rękach. Zaniósł mnie do swojej sypialni i położył na łóżku.
- Będziesz spać tutaj, ja prześpię się te parę nocy na kanapie.
- Co? Nie.- Zaprzeczyłam- Ja jestem gościem. Ja powinnam spać na kanapie.
- Powinnaś ale nie będziesz. - Powiedział i odszedł
Wstałam i poszłam za nim. Simon leżał już na kanapie bez koszulki. On też jest zmęczony. Wróciłam do przedpokoju i wyciągnęłam z wielkiej szafy zajmującej jedną ścianę ,moje dresy i białą bluzkę ,którą zostawiłam u Simona . Poszłam do łazienki się umyć. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam do kabiny. Sięgnęłam po płyn kokosowy i zaczęłam go wcierać w skórę.
Gdy wyszłam już uszykowana jeszcze raz zerknęłam do pokoju gdzie znajdował się przyjaciel.Jeszcze nie spał. Podeszłam do niego i uklękłam przed kanapą , na której leżał.
- Simon nie musisz tutaj spać. Możesz ze mną - Tak było to dziwne nawet dla mnie. Czekałam na jego reakcje. Monotonnie spojrzał na mnie.Odchrząknął
- Nie sprawi ci to problemów?
- Nie - odpowiedziałam spokojnie
Wstał z kanapy i szedł ze mną do jego sypialni. Zaciągnął całkiem nakrycie i położył się po jednej stronie. Zrobiłam to samo.
-Simon- odparłam po chwili ciszy. Powiedziałam półgłosem upewniając się czy nie śpi.
- Tak?- Obrócił się w moją stronę i teraz widziałam jego twarz. Nie miał na sobie okularów a jego oczy były większe niż zazwyczaj. Miał jasną skórę ,która fantastycznie pasowała do jego ciemnych poczochranych włosów.
- Muszę tam wrócić
-Gdzie? - zapytał
- Do domu - odparłam a moje oczy same się zamknęły.
Wieczorem miałam koszmary jak zawsze. Przebudziłam się w nocy w objęciach Simona. Sama nie wiem czemu mnie przytulił. Pewnie zauważył ,że się trzęsłam i pomyślał ,że jest mi zimno. Chłopak spał jak zabity. Oddychał równo i widać było ,że nie odczuwał mojej obecności. Spał jak zawsze, spokojnie. Dotknęłam swoich skroni i poczułam jakie są gorące. Czułam się okropnie. Chciałam przejść się do kuchni po wodę jednak nie miałam siły i chęci opuszczać łóżka. Wpatrywałam się w sufit i myślałam o dzisiejszej tragedii i mojej siły. Chciałam o tym zapomnieć lecz odczuwałam te zmęczenie ponownie i zasnęłam.
http://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na moje ff z Justinem:)
OdpowiedzUsuń